×

Uwaga

Forum jest w trybie tylko do czytania.

Karmy

2 lata 2 miesiąc temu #74512 przez drapichrust

Jax napisał: (...) Jeśli ktoś mówi, że z psią miską trzeba chodzić po kuchni i udawać, że sie z niej je, to jego stan wiedzy jest dla mnie śmieszny i straszny jednocześnie. Wszystko obecnie może powodować... wszystko. Tu antybiotyki, tam polepszacze smaku. Ideą jest jednak - nie dać się zwariować. Jakiś czas temu były robione badania odnośnie tego, że kukurydza z uwagi na zawartość zdaje się cukrów powoduje u zwierząt wrażliwych znaczną nadpobudliwość połączoną z lekką agresją, a nawet lękliwością. Najpierw badania to potwierdziły, a potem okazało się, że jednak nie zawsze i nie do końca, bo to kwestia indywidualna. Takimi rewelacjami ja się nie przejmuję, bo wyszłoby na to, że psu nie można dawać nic. Kasza też nie w każdym wydaniu jest wskazana, podczas gdy ziemniaki, które kiedyś były zakazane - teraz są świetnie wykorzystywane przy karmieniu alergików, pod warunkiem, ze mają odpowiednią postać.


I tak trzymać: nie dać się zwariować ... ;)

Niestety, osobom "początkującym" trudno "odcedzić ziarno od plew" i znależć te wiarygodne źródła informacji... Każdy jest "specjalistą", nawet ten kto ma pierwszego psa ale o pół roku dłużej (zmora na różnych forach). Nawiedzonych także nie brakuje... ;)
Stanowczo odradzam udawanie, że się wyżera psu jego jedzenie ;) :laugh:

Zapas karmy kupować tak, aby starczał na około miesiąc. Zwracać uwagę na datę ważności - niektore sklepy "promocyjnie" wyprzedają karmę na granicy terminu ważności. Przetrzymywać w szczelnym pojemniku, najlepiej metalowym, lub plastik dopuszczony do kontaktu z żywnością. Jeśli pojemnik z przezroczystego plastiku to poza dostępem światła. Nie przy kaloryferze.
2 lata 2 miesiąc temu #74514 przez mist
Możliwe, że moje kolejne pytanie jest idiotyczne. Ale czy karmę której pies nie dojadł z miski można wsypać z powrotem do "głównego zbiornika" czy nadaje się ona do wyrzucenia ?
2 lata 2 miesiąc temu #74515 przez drapichrust
Nie, karmy której pies nie dojadł nie powinieneś wrzucać do pojemnika, w którym trzymasz zapas.
Karma z miski jest "zanieczyszczona" śliną i wrzucając ją z powrotem do pojemnika możesz (teoretycznie) wprowadzić tam jakieś bakterie lub po prostu ... wilgoć.
Wyrzucać nie ma potrzeby - zużyjesz ją podczas kolejnego karmienia uzupełniając do wymaganej ilości.
Jeśli pies permanentnie nie dojada dawki wyznaczonej na jeden posiłek - po prostu zmniejsz ilość.
I trzymaj się zasady, że miska jest do dyspozycji psa na 15-20 minut, później "znika". Ja uważam, ze ciągły dostęp do pełnej miski uczy psa lekceważenia jedzenia i wyrabia złe nawyki jedzeniowe.
Jeżeli pies naprawdę źle je (niechętnie, nie dojada) dosmaczaj karmę np. rosołem z mielonej wołowiny.

Zdrowy pies i przy zdrowych zmysłach głodem się nie umorzy ;) , jak zgłodnieje to zje. A jak zauważy, ze się przejmujesz - będzie wymuszał (o czym pisała Jax). Russellki to specjaliści od takich "gierek" ... :laugh:
2 lata 2 miesiąc temu #74518 przez tola
Przebrnęłam przez temat i zauważyłam, że powraca jak bumerang. Faktycznie niektórzy zwłaszcza niedoświadczeni właściciele psów dają się zwariować na punkcie żywienia. Sami wcinając jedynie białe buły i parówki.....
Moim daję suchą karmę ze względu na wygodę. Mam spory wachlarz charakterologicznie różnych bestii: od psa, który zjada karmę razem z michą po sukę, która sobie serwuje kilkudniowy post.
Zawsze powtarzam, że żywienie trzeba mieć pod kontrolą, ale nie dać się zwariować. Nie było jeszcze psa, który mając proponowany pokarm o stałych porach, zagłodził się na własne życzenie. Jeśli nie je to zabieram michę. Zje przy kolejnym posiłku itp.
Co do karm to karmię suchą i mieszam pokarmy. Zawsze obserwuję efekty końcowe przy zmianie karmy. Jeśli są niezadowalające, więcej danej karmy nie kupuję. Ot cały sekret.
2 lata 2 miesiąc temu #74525 przez eMeM
u nas też miska z żarciem ląduje raz lub dwa razy dziennie na 15-20 minut. Jak zje, to ok, jak nie, to trudno, z głodu nie umrze :)
Do karmy prawie codziennie coś dostaje: kawałek mięsa, warzywa, owoce, czasem nabiał, bo lubi i jogurty i mleko i twaróg :)
Był czas kiedy przejmowałam się tym, że nie je, nawet gotowałam mu, ale na nic się to zdało, jest niejadek i już.
Na wystawach często wchodziłam pomiędzy stragany z karmami czy smaczkami - sprawdzałam czy któraś serwowana na spróbowanie mu podejdzie. Zwykle nie był wtedy po posiłku, bo najczęściej je wieczorem, a pomimo tego nie było nic do jedzenia, co by chciał skosztować :D Ilu sprzedawców było zaskoczonych to aż śmiech bierze :D jedna pani ze smaczkami była tak pewna swojego produktu, że się umówiłyśmy, że jak otworzy paczkę i Sadi będzie na smaka reagować, to ja kupuję :) Sadi oczywiście był niezainteresowany, a mina pani bezcenna :D

ta od SADIKA Półdiable :)
Zasilane przez Forum Kunena